4 stresujące słowa na „p”

Słowa mają ogromny wpływ na nasze życie. Dzięki nim komunikujemy się ze światem. Bywają ciepłe, serdeczne i miłe. Są też takie, które powodują w nas ogromny stres. Poznaj moje cztery słowa „p”, którymi nie warto się aż tak przejmować.

Na jednym z moich dyplomów widnieje dumne słowo „filolog”, być może dlatego moje przywiązanie do słów jest nieco większe niż u przeciętnego śmiertelnika. Jednak bez względu na to, czy słowa są dla ciebie jedynie narzędziem do komunikowania się z otoczeniem („Wynieś śmieci”) czy symfonią kreowania rzeczywistości („Kochanie, oczyść przestrzeń naszego mieszania i wynieś proszę błękitny worek z odpadkami, by żyło nam się przyjemniej” ;)), musisz przyznać, że słowa mają moc. Niektóre są szczególnie miłe dla ucha lub niosą ze sobą pozytywne emocje czy wspomnienia. Inne wieją grozą, kaleczą uszy szorstkością lub kojarzą się z przykrymi doświadczeniami. Istnieją również takie słowa, które determinują nasze życie. W kulturze, w której żyjemy przypisuje się im szczególne znaczenie. Niosą ze sobą to „coś” co w naszym świcie jest szczególnie wartościowe. Do wielu z nich przywiązujemy ogromną wagę. A co za tym idzie, stres. Oto cztery słowa na „p”, którymi nie warto się aż tak przejmować.

 Zobacz też: Wyluzuj – ciało i umysł…

Pieniądze

Bez nich nie da się żyć, to oczywiste. Ale czy są aż tak ważne? Ostatnio przeczytałam gdzieś stwierdzenie, które dało mi do myślenia. Podobno jeszcze nigdy w dziejach ludzkości, my Europejczycy, nie byliśmy tak bogaci jak obecnie. Mamy po kilkanaście par butów, szafy niedomykające się od ubrań, jeździmy na wakacje do coraz odleglejszych zakątków świata, co kilka lat wymieniamy samochody i marnujemy tony jedzenia rocznie. Ale wciąż nam mało. Ciągle chcemy więcej.

Urodziłam się w PRL-u. W czasach, w których wszyscy mieli to samo. A w zasadzie nikt nie miał niczego. W sensie materialnym oczywiście. Czy byli wtedy ludzie byli szczęśliwsi? Oczywiście na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jednak nie da się zauważyć kilku plusów z życia znacznie mniej zagraconego przedmiotami materialnymi. Relacje interpersonalne wśród dzieci kwitły na osiedlowych trzepakach, w wśród dorosłych – na prywatkach. Sięgam pamięciom dalej, do czasów dziadków. Przeżyli trudny czas wojny. Nie mieli wiele. Byli z pokolenia, które zepsute rzeczy naprawiało, a nie wyrzucało do kosza. Mieli prace, dzieci, mieszkanie. Żyli.

Dziś mamy wszystko. Kariery, domy, możliwości i perspektywy na jeszcze więcej. I do tego dążymy. Z jednej strony – nie ma w tym niczego złego, bo ambicja i chęć rozwoju pcha cywilizację do przodu. W tym pędzie jednak często zapominamy, że celem nie powinny być pieniądze same w sobie. A kolejna para butów w szafie czy nowe auto na parkingu raczej nie sprawi, że będziemy szczęśliwsi. Happiness is an inside job. To taki job, który nie przynosi pieniędzy, a coś znacznie cenniejszego.

Praca

Kiedy intensywnie szukałam pracy po studiach, przeczytałam dziesiątki artykułów i kilka poradników o tym, jak się sprzedaż na rozmowie kwalifikacyjnej. Większość była utrzymana w amerykańskim stylu i wiedzę z nich można by zamknąć w stwierdzeniu „Pewność siebie i uśmiech to klucz do sukcesu”. W jednym z tekstów znalazłam poradę, by na pytanie o największe wady, koniecznie wymienić pracoholizm. To rzekomo miało mnie sprzedać jako osobę zaangażowaną w pracę, oddaną i chętną zostawać na bezpłatne nadgodziny kilka razy w tygodniu. Ale czy naprawdę pracoholik to dobry pracownik? Pewnie tak. Jeśli tylko jemu samemu wystarczy siły, by podporządkować całe życie pracy, a jego bliskim cierpliwości – by z nim wytrzymać. Zasada work-life balance powoli wchodzi w etap raczkowania również w Polsce, ale przed nami jeszcze długa droga, by zrozumieć, że pracownik z satysfakcjonującym życiem prywatnym, to lepszy pracownik. Bo niby czym pracoholik różni się od innego -holika? Każdy z nich dąży, by mieć doświadczać więcej tego, co z go powoli, go wypala, niszczy. Nie tędy droga.

Przeczytaj też: Nudź się! Nuda to joga dla umysłu

Prestiż

Kolejne słowo na „p”, które łączy się z dwoma poprzednimi. Prestiż. Człowiek to zwierzę stadne, dlatego akceptacja i szacunek otoczenia są zupełnie naturalne. Ambicja jednak czasem kieruje nas dalej, w stronę bycia lepszym. Wejścia na wyższy poziom. Bycia na piedestale. Albo przynajmniej „niebycia gorszym”. Próbujemy nadążać za wymaganiami stawianymi nam przez kulturę, w której żyjemy. Pracujemy, zarabiamy, wydajemy. By postrzegano nas jako „ludzi na poziomie”. Co to w ogóle znaczy? I czy naprawdę jest dla Ciebie aż tak ważne, co myślą o Tobie inni? Patrz punkt ostatni→ Plotki

Plotki

I nie mam tu na myśli ukradkowego przeglądanie portali plotkarskich, lecz coś znacznie bliższego naszemu otoczeniu. Rozmawianie o innych osobach. Wszyscy to robimy, prawda? Co więcej, uwielbiamy to robić! Roztrząsamy cudze zachowania, oceniamy, nierzadko krytykujemy. Mierzymy wszystkich swoją miarą. Po co to właściwie robimy? Abyśmy my sami mogli poczuć się lepiej. Jeszcze bardziej od samego plotkowania, lubimy czuć się choć trochę lepsi od tych nieobecnych. Zdradzę Wam sekret, to nie działa! Budowane w ten sposób poczucie własnej wartości jest tylko pozorne. Niewiele wnosi w nasze życie, za to sporo nam zabiera. Przede wszystkim czasu i energii, które lepiej przeznaczyć na własny rozwój niż analizowanie życia innych ludzi.

Drugi wymiar „plotek”, to przejmowanie się tym, co ludzie mówią o nas samych. Stworzenie w głowie przekonania, że „ten ktoś myśli o mnie w ten określony sposób”, to nic innego niż autosabotaż. Sianie na własnym polu nasion chwastów, z których wkrótce wyrosną kompleksy i ograniczenia. A nic tak, jak przekonanie o własnej niemocy i niedoskonałości, nie działa destrukcyjnie na nas samych. Na gruncie zanieczyszczonym chwastami nigdy nie wyrośnie nic dobrego. Zatem odpuść. Nie przejmuj się. Lepiej zainwestuj w dobre nasiona i pielęgnuj, by zdrowo rosły.


A jakie są Twoje stresujące słowa? Niekoniecznie na „p”.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
   •   polub profil fit-joga na Facebooku
   •   podejrzyj na Instagramie