8 zdrowych nawyków (i odwyków), które chcę wcielić w życie tej jesieni

Latem zdecydowanie łatwiej o siebie dbać. Słońca dostarcza endorfin. Świeże owoce i warzywa – witamin i minerałów. Długie, ciepłe dni zachęcają do aktywności fizycznej w plenerze. A wakacyjne wyjazdy sprzyjają relaksowi. Jesienią jest gorzej… A to właśnie wtedy szczególnie potrzebujemy wsparcia i inspiracji. Oto mój jesienny plan na poprawę stanu ciała i umysłu.

Jesienią mniej nam się chce. Bo szaro, ponuro i w ogóle tak jakoś byle jak. Ciało poubierane po same uszy, więc mniejsza motywacja, by się o nie troszczyć. Dodatkowe kilogramy przykryje modny oversize’owy sweter, a cellulit… Kto by właściwie o nim myślał jesienią?! ;) Wyprzeć go ze świadomości pomoże otępiały, przygaszony, zaspany umysł. Jesienią łatwo mu odpuszczamy i pozwalamy sobie na nudę. Oczywiście nuda ma swoje zalety, o których już kiedyś pisałam. Jednak ważne, by jesienią się w niej nie zatracić. ;) A pokusa jest, wiem! Dlatego ja powzięłam konkretny plan, który ma być moją motywacją do tego, by tej jesieni nie przewegetować. A przy okazji, poprawić odrobinę kondycję ciała i umysłu.

Jak się nie dać jesiennej chandrze?

W sferze ciała

Zmarznięte i zdemtywone brakiem słońca ciało potrzebuje kilku bodźców, by zachować dobrą formę, aż do kolejnej wiosny, kiedy to powoli i nieśmiało zaczniemy zrzucać kolejne warstwy ubrań. Lecz nie tylko u wyglądu tu chodzi, a przede wszystkim o samopoczucie. Ja swojemu ciału zamierzam zafundować tej jesieni następujące przyjemności i wyzwania.

Powrót do biegania

Większość osób swoją przygodę z bieganiem rozpoczyna wiosną lub latem, kiedy pogoda zachęca do aktywności na zewnątrz. Zwykle u mnie było podobnie. Miałam sporą przerwę w bieganiu ze względu na problem z kolanem, a właściwie z kolanami. Teraz jest już ok, więc chcę spróbować wrócić do biegania, bo uwielbiam tę formę aktywności. Zacznę na spokojnie, pod dachem, na bieżni. Z dużym szacunkiem i obserwacją reakcji własnego ciała, chcę powoli wrócić do formy, by gdy za oknem zrobi się ciepło, móc wybiec na trasę do pobliskiego lasu.

Sauna raz w tygodniu

Jestem strasznym zmarzluchem. Mój organizm wychładza się bardzo szybko, a uczucie zimna powoduje u mnie duży dyskomfort. Dlatego latem tak uwielbiam upały, a jesienią i zimą korzystam z ich substytutu, czyli sauny. Korzystam zarówno z sauny suchej tzw. fińskiej, jak i mokrej, parowej. Sauna to nie tylko świetny sposób na rozgrzanie ciała, ale również poprawę metabolizmu, wzmocnienie odporności (idealnie się przyda na tę porę roku) oraz relaks dla ciała.

Koniec z jedzeniem przed komputerem

Tak, tak… Wstyd się przyznać, ale często mi się to zdarza. Nierzadko pochłaniam obiad, wklepując kolejne literki do edytora tekstu lub czytając coś, co jest mi potrzebne do pracy. Teoretycznie wynika to z braku czasu, ale praktycznie – nie oszukujmy się – 10 minut przerwy na posiłek jeszcze nigdy nikogo nie pozbawił wydajności w pracy. A wręcz przeciwnie! Zatem od dzisiaj koniec z obiadami przed laptopem.

Zupy w jadłospisie

Jesienią zupy są doskonałe nie tylko ze względu na możliwość dostarczenia do organizmu warzyw, których w tym okresie na surowo jemy mniej niż latem, ale przede wszystkim to kolejny świetny sposób na rozgrzanie. Dlatego tej jesieni stawiam na ciepłe, aromatyczne zupy. Najchętniej pewnie będą to zupy kremy posypane prażonymi pestkami dyni lub słonecznika. Ach, na samą myśl robię się głodna!

Sposoby na jesienną depresję

W sferze umysłu

Jesień to taka pora, kiedy większość z nas sobie odpuszcza. Nie wiem, czy amerykańscy lub jacykolwiek inni naukowcy, robili badania pod tym kątem, ale założę się, że to właśnie jesienią większość ludzi porzuca swoje plany i marzenia. Wtedy najłatwiej o zniechęcenie i pytanie samego siebie „a właściwie, po co to?!”. Ja mam plan, by się temu uczuciu nie poddać! Was też zachęcam.

Mikroodwyk od smartfona

Moje kolejne wstydliwe wyznanie. Zaczynam dzień od spojrzenia w smartfona. Zanim jeszcze przetrę oczy z resztek snu, już patrzę, co się dzieje w sieci. Praca on-line, blog oraz kontakty interpersonalne utrzymywanie ze znajomymi, którzy mieszkają wiele kilometrów ode mnie skłaniają do bycia w sieci niemal całą dobę. Nierzadko zaczynam i kończę dzień w Internecie. Widzę jednak, że nie do końca mi to służy. Ponieważ całkowity odwyk czy choćby radykalne ograniczenie, w moim przypadku, absolutnie nie wchodzi w grę, to postanowiłam zrobić choć mały krok w stronę poprawy. Ten jesieni tuż po przebudzeniu będę przeciągać się leniwie, spoglądać przez okno, a może powtarzać sobie afirmację na dobry dzień. Smartfon poczeka aż poświęcę mu uwagę. A nie będzie to wcześniej niż przed śniadaniem. I basta.

Więcej uważności, mniej wielozadaniowości

Chyba wszyscy to mamy… Nie chcę generalizować, ale my kobiety – szczególnie. Mamy wiele ról i we wszystkich chcemy być wzorowe. Ciężko temu sprostać. Praca, obowiązki rodzinne i domowe często sprawiają, że robimy wszystko jednocześnie, niczemu tak naprawdę nie przykładając należytej uwagi. Ja stawiam sobie za cel przywiązywanie większego skupienia do każdej wykonywanej czynności. Bez względu na to, czy piszę tekst życia, rozmawiam z mężem, robię zielony koktajl, wykonuję ulubioną asanę czy zmywam naczynia. To będzie moja miniwersja slow life.

Nauka anatomii

Mój nowy cel, który ma zamiar zrealizować nie tylko ze względu na rozwój mojej działalności związanej z jogą, ale przede wszystkim, dla samej siebie. Ciało człowieka zawsze mnie fascynowało. I choć marzenie o medycynie nigdy się nie spełniło, bo pasja do pisania i mediów okazała się silniejsza, to teraz przyszła pora, by zdobyć choć ułamek wiedzy w tym zakresie. Mam książki, mam motywację, mam długie jesienne wieczory przed sobą – musi się udać!

Szukanie nowej ścieżki rozwoju

Nie lubię stać w miejscu, a rozwój to coś, co daje mi power, by żyć. I ciągle szukam. Mam kilka pomysłów, które dopiero się klarują. Moim zadaniem na najbliższe kilka miesięcy będzie poszukiwanie drogi, którą chciałabym pójść. Czy będzie ona stricte związana z jogą? Tego nie wiem. Joga jest pasją i chciałabym, aby nią pozostała. Może coś bliskiego, a również związanego z pracą z ciałem i umysłem? Będę szukać. Jak już wcześniej pisałam, jesień sprzyja refleksjom i snuciu planów, więc kto wie, co z tego wyniknie.


A Ty jaki masz plan dla ciała i umysłu na tegoroczną jesień?

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
   •   polub profil fit-joga na Facebooku
   •   podejrzyj na Instagramie


  • O rany, ale mnie natchnęłaś z tą sauną! Już kiedyś chodziła mi po głowie wycieczka do niej, bo dawno nie byłam. Także Twój tekst zrobił mi taką małą przypominajkę :) Dodatkowo zainspirowałaś mnie do zrobienia sobie podobnej listy nawyków do wypracowania tej jesieni. Zawsze to łatwiej się zebrać, jak człowiek ma jasno określone cele. Zaraz siadam i zapisuję :)

    • O, cieszę się, że się do czegoś przydałam. ;) A Ty, Ewo co planujesz zmienić tej jesieni? Publiczne napisanie o tym o tym jest prawie jak zobowiązanie. A wtedy (chyba) łatwiej w tym wytrwać. ;) A sauna jest cudna na tę porę. <3 Jaki rodzaj lubisz najbardziej?

      • Wiem, że „Ewka” jest myląca, ale o dziwo u mnie to skrót od imienia Ewelina :) Co do sauny, do tej pory miałam okazję bywać jedynie w mokrej, ale kusi mnie spróbować jakiś inny typ. Mam szczerą nadzieję, że to wypali. A moja lista zdrowych nawyków na jesień prezentuje się następująco:
        1. w sferze ciała: co wieczór wykonywać z oliwką masaż stóp i brzucha (w ramach relaksacji; próbowałam już kilka razy i to naprawdę działa!), wrócić do regularnej praktyki jogi (dzisiaj ćwiczyłam pierwszy raz od ponad miesiąca i stan moich mięśni jest po prostu tragiczny, co bardziej motywuje mnie do powrotu), zadbać o porządne posiłki na uczelnię, wybrać się w końcu na masaż relaksacyjny
        2. w sferze ducha: zacząć regularną medytację i pracować z książką „Życie. Piękna katastrofa”; dokształcać się, szukać nowych zainteresowań; co wieczór puszczać to, co negatywne – spisywać to na kartce, targać i wyrzucać.
        Jesień stoi pod znakiem samorozwoju <3

        • O, wow! Twoja lista jest naprawdę inspirująca. :) Bardzo mi się podoba plan powrotu do praktyki jogi. ;) Z masażami też fajny pomysł. Chyba muszę go wypróbować. A powiesz coś więcej o tej książce? Nie słyszałam o niej. Warto zainwestować?

  • też powinnam oduczyć się jedzenia przed komputerem… i przed telewizorem również

    • Chyba każdy z nas popełnia te grzechy. ;) Trzymam kciuki, żeby Ci się udało. Koniecznie daj znać, jak Ci idzie. :) U mnie powoli widać postępy. ;)