Ciężarna joginka – wspomnienia cz. I

Nieoczekiwane dwie kreski na teście są zawsze dłuższe niż te oczekiwane. Jestem w ciąży?! A co z moim bieganiem, pływaniem, snowboardem?! Nie chcę być gruba jak szafa trzydrzwiowa. Nie chcę siedzieć na czterech literach przez trzy czwarte roku! A co tam. Będę dalej biegać, jeździć na rolkach i na rowerze. Przecież ciąża to nie choroba.

Niestety, moja ciąża okazała się poważnie zagrożona, przynajmniej w pierwszym trymestrze. Tydzień leżenia w szpitalu z widokiem na sufit zabił we mnie wszystkie nadzieje na wiatr we włosach. Wróciłam do domu, przybita i zgnębiona, i czułam, że potrzebuję się ruszać. Doktor powiedział spacer. Jasne, ale całe ciało obolałe, sztywne, mięśnie jak baloniki przebite dętki. Muszę coś ze sobą robić więcej niż dreptać noga za nogą.

I wtedy chwyciłam się ostatniego ratunku, czyli jogi. Ćwiczyłam już jakieś dziesięć lat, może nie na najwyższym poziomie wtajemniczenia, ale przyzwoicie i z zacięciem. Czy wolno? Przeczesałam Internet i okazało się, że jak najbardziej. W pierwszym trymestrze zabronione są wymagające większego wysiłku i zadyszki sekwencje, pozycje odwrócone z głową do dołu oraz wygięcia do tyłu, które zbyt rozciągają mięśnie brzucha. Chodzi o to, żeby nie przemęczać się, nie prowokować omdleń i nie odwracać krążenia krwi od miednicy.

czy można ćwiczyć jogę w ciąży

Zaczęłam powolutku, ostrożnie, dziesięć minut dziennie. Oddychałam głęboko i z radością czułam jak wraca mi życie. Nie przeginałam żadnej pozycji, ale stopniowo czułam coraz większą kontrolę nad swoim ciałem. Jestem silna, a moje dziecko będzie zdrowe. I wiecie co? Było!

Joga w ciąży jest błogosławieństwem. Poprawia samopoczucie, pozwala utrzymać siłę mięśni, przygotowuje do porodu, pomaga poradzić sobie z bólami pleców. Ćwiczyłam mimo krwiaka na macicy, odbioru wody płodowej, skracania się szyjki macicy. I urodziłam w 38 tygodniu piękną 3-kilową dziewczynkę w trzy godziny. Bo byłam rozciągnięta gdzie trzeba, pełna energii i przygotowana. Wszystko dzięki jodze.

Ciąg dalszy nastąpi…

Przeczytaj: Ciężarna joginka – wspomnienia cz. II

Agata Pavlinec, redaktorka i bloggerka, specjalizująca się w tematyce zdrowia i dzieci. Mama 3-letniej Mii i żona prawdziwego Czecha. Jogę uprawia od ponad 15 lat, poza tym kocha pływanie i jazdę na rolkach. Miłośniczka zdrowej, ekologicznej kuchni i fanatyczka soków warzywnych.

Fot. Jakub Pavlinec

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
   •   polub profil fit-joga na Facebooku
   •   podejrzyj na Instagramie