„Historia wewnętrzna”, czyli fascynująca opowieść o… jelitach!

Chodź opowiem Ci bajkę. Przygotuj się na spore zaskoczenie. Jej akcja nie będzie rozgrywać się za siedmioma górami i siedmioma lasami, ale znacznie bliżej. Nie będzie księżniczki, księcia i złej macochy. Jej bohaterami będą… Twoje trzewia! „Historia wewnętrzna” Giulii Enders to książką, która powinna być lekturą obowiązkową.

Czy jelita mogą być fascynujące jak przygody pana Jasia i Małgosi? A droga, którą pokonuje pożywienie porywająca niczym podróże Guliwera? Owszem! „Historia wewnętrzna” to książka, którą czyta się z szeroko otwartymi ustami. Czasem wręcz dosłownie! Dlaczego?

Przeczytaj też: „Po pierwsze joga” – recenzja

„Historia wewnętrza” –  warto przeczytać?

Wszyscy pamiętamy z lekcji biologii przerabianie tzw. „układów”. Oddechowy – całkiem interesujący, krwionośny – też ok, bo krew i serce, wiadomo, rozrodczy – to chyba jedyna wiedza szkolna, którą uczniowie pochłaniają niczym pączki na długiej przerwie. Ale pokarmowy? Kto by się przejmował, jaką drogą przemierza pączek od ust do… Ważne, że jest smaczny i daje energię. Wszyscy niby mniej więcej wiemy, jak to wszystko działa, że przyjmujemy i przetwarzamy pokarmy. Jednak nie wchodzimy w szczegóły, bo szczególnie na ostatnim etapie tego odcinka, są one nieco… mało medialne. ;) Na szczęście, jelita coraz częściej stają się obiektem szerszego zainteresowania. A wszystko za sprawą na modę na bycie zdrowym, fit i szczupłym. Coraz bardziej rozumiemy, że nasz wygląda zależy od tego, co dzieje się w środku ciała. A dzieje się tam sporo!

Wróćmy do rzeczonego pączka. Jak to się dzieje, że zapada decyzja o jego zjedzeniu? Wszystko zaczyna się na etapie bodźca wzrokowego, a nierzadko również zapachowego. Pączek jest śliczny, puszysty, połyskuje lukrem, a do tego taaak pachnie! I już pierwszy kęs jest w naszych ustach. Tutaj zaczyna się jego długa podróż, która na różnych etapach przebiega bardziej lub mniej gładko. Po drodze pączka czekają różne przygody, które serwują mu nasze narządy wewnętrzne. A tu ślizgawka po przełyku, a to karuzela w jelitach, by w efekcie… wypłynąć na szerokie wody przez kanalizację. Jeśli wiecie, co mam na myśli. ;)

 

Zobacz też: „Joga bez napinki” – recenzja książki

 

Mój krótka anegdota o pączku to mała namiastka tego, w jaki sposób napisana jest tak książka. Recenzja „Historii wewnętrznej” przyszła mi z dużą łatwością i chętnie będę wychwalać tę książkę pod niebiosa wszem i wobec. Dlaczego? Ponieważ po raz pierwszy w moje ręce wpadła książka naukowa (!), naszpikowana wynikami badań, rzetelną wiedzą i przykładami przypadków, która jest napisana tak przystępny, klarowny, a momentami niezwykle zabawny sposób. „Historia wewnętrzna” to doskonale napisana publikacja, którą czyta się z wielką przyjemnością, łącząc przyjemne z pożytecznym. Wiedza, która jest w niej przekazana, przyswaja się niezwykle łatwo. A wszystko dzięki lekki, przyjemny styl pisania autorki Giulii Enders (doktorantki w zakładzie mikrobiologii i higieny klinicznej we Frankfurcie nad Menem) oraz jej niezwykłe poczucie humoru. Liczne odwołania do doświadczeń i odczuć, które płyną co ciała każdego z nas, które doskonale znamy, czyni „Historię wewnętrzna” lekturą, którą z łatwością odnosi się do siebie samego. A właśnie ten sposób najlepiej się uczymy o ciele. „Historia wewnętrzna” to fascynująca opowieść o działaniu ludzkiego ciała. A przyswojenie wiedzy z niej może zagwarantować, że Twoje jelita będą żyły długo i szczęśliwie. ;)

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
   •   polub profil fit-joga na Facebooku
   •   podejrzyj na Instagramie


  • Nigdy nie sądziłam, że książka o jelitach wyda się dla mnie ciekawa. Ale po twoim opisie pewnie chętnie do niej zerknę :)

    • Serdecznie zachęcam! :) Warto się dowiedzieć, co się tam dzieje w środku. ;) A forma przekazu wiedzy w tej książce jest nie tylko przystępna, ale i bywa zabawna. ;)

  • Ha! Też jestem zauroczony tą cudowną recenzją :)