„Rozciąganie odprężone” – recenzja

„Ćwiczysz jogę, pewnie jesteś taaaka rozciągnięta” – wiecie ile razy to słyszałam?! Owszem joga pozytywnie wpływa na poprawę elastyczności ciała, jednak nie w tym tkwi jej sedno. Choć muszę przyznać, że rozciąganie to jeden z moich ulubionych tematów, jeśli chodzi o pracę z ciałem. Dlatego chętnie sięgnęłam po książkę „Rozciąganie odprężone”. Czy przy jej lekturze się rozciągnęłam? Owszem! Ale czy odprężyłam…? Niekoniecznie

Pavel Tsatsouline białoruski trener, instruktor sportowy i nauczyciel, który zrobił dużą karierę w Stanach Zjednoczonych. Powód? Niezwykła skuteczność. Tsatsouline ma na swoim koncie pracę z wojskowymi, sportowcami, celebrytami i nie tylko. Rozciągnie w USA przybrało postać kultu, a elastyczność ciała stała się równie pożądania, co „kaloryfer na brzuchu” czy pięknie wyrzeźbione ramiona. I słusznie, bo rozciąganie niesie ze sobą wiele korzyści dla ciała. Bardziej szczegółowo pisałam o tym dla portalu Joga-joga.pl w tekście „Rozciągaj się jak Lewandowski”. Pavel Tsatsouline postawił sobie za punkt honoru nauczenie każdego śmiertelnika szpagatu. Czy jest o możliwe? Teoretycznie wszystko jest możliwe.

Zobacz też: „Joga bez napinki” – recenzja książki

Autor przeprowadza nas przez teorię rozciągania w przyspieszonym tempie, a następnie prezentuje własne metody. W książce szczegółowo opisane są techniki tzw. superbigkości. Tsatsouline uczy, jak przeczekiwać napięcie, oszukać odruchy lub stosować odprężenie wymuszone. Ponieważ mowa o rozciąganiu, pojawiło się również kilka odniesień do technik rodem wziętych z jogi. Idealnym przykładem jest technika bazująca na odpowiednim oddechu, który ma pomóc w bezpiecznym rozciąganiu, pogłębieniu pozycji etc. Dla joginów, nic nowego. ;) Nie jest to jednak jedyne odwołanie do jogi.

W „Rozciąganiu odprężonym” joga pojawia się kilkakrotnie, jednak nie zawsze w pozytywnym kontekście. Pavel Tsatsouline krytykuje niektóre asany jogiczne, jako rozciągające więzadła (np. gomukhasana), co nie jest korzystne dla ciała. Należy jednak wspomnieć, że w jodze nigdy nie działamy na siłę, a uczucie bólu nie ma prawa się pojawić. Wracając jednak to rozciągania, z pewnością podejście Tsatsouline’a jest interesujące i z pewnością skuteczne. Dla mnie, joginki, momentami jednak zbyt agresywne.

Jednak o książki podejdziemy z rozsądkiem i nie postawimy sobie celu „szpagat za miesiąc”, to spokojnie możemy sobie pozwolić na trening z Tsatsouline’em. Czytelne zdjęcia instruktażowe, proste i merytoryczne opisy ćwiczeń i technik, z pewnością pozwolą na gładkie przejście przez lekcje rozciągania u boku białoruskiego eksperta.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
   •   polub profil fit-joga na Facebooku
   •   podejrzyj na Instagramie