„Żyć po swojemu” – wywiad z terapeutą pracy z ciałem

Jak praca z ciałem wpływa na rozwój wewnętrzny? Jak odnaleźć swoją drogę i podjąć trudną decyzję o zmianie swojego życia? Jak stawiać sobie cele i realizować swoje marzenia? – tego wszystkiego dowiecie się z rozmowy z Adą Stolarczyk. Ada ma niezwykłą pracę. Zawodowo uszczęśliwia ludzi.

Ada, czym się zajmowałaś zanim Twoje życie się zmieniło?

Pracowałam w agencji PR, organizowałam festiwale – także spędzałam w pracy około 18 godzin dziennie. Funkcjonowałam na adrenalinie, w spięciu i od celu do celu. Bywało, że dopuszczałam do siebie myśl, że jestem wyczerpana takim rytmem życia, ale zaraz na horyzoncie pojawiał się kolejny możliwy sukces do osiągnięcia, więc dawałam radę.

Ada Stolarczyk
Czym się obecnie zajmujesz?

Obecnie jestem terapeutą pracy z ciałem i współorganizatorką wypraw rozwojowych na Bali i Gili oraz na Maderę i do Toskanii. Wydałam płytę Relaksacji z wizualizacjami „Twoje ciało zna odpowiedź”; zajmuję się terapią czaszkowo-krzyżową, która pomaga puszczać napięcia zapisane w ciele poprzez pracę z pamięcią komórkową ciała. Organizuje też liczne warsztaty pracy z ciałem. Bo widzę, jak ogromne znaczenie w poczuciu spełnienia i radości ma nasze ciało, które zaniedbujemy w pogoni za sukcesem i iluzją poczucia
bezpieczeństwa.

10460254_712241115497989_5982317191529202576_n
No właśnie, a propos pogoni za sukcesem i iluzji poczucia bezpieczeństwa, które nie zawsze dają spełnienie… Decyzja o podążaniu ścieżką utartych schematów lub wyborze własnej drogi to chyba jedna z najtrudniejszych w życiu. Wielu z nas woli wygodną, bezpieczną, choć nie do końca satysfakcjonującą stagnację zamiast podejmowania ryzyka o zmianie swojego życia. Boimy się porażki. Zakładamy, że raczej się nie uda niż że obrana ścieżka okaże się tą właściwą. Jak wybyć się takiego myślenia?

Jest wiele sposobów. I właśnie to jest najcudowniejsze w człowieku, że każdy ma swój. Swój sposób myślenia i swój sposób szukania rozwiązań. Niestety wdrożeni w systemy zatracamy swoją indywidualność. Moja zmiana miała miejsce na warsztacie Vedic Art, gdy podczas odkrywania i doświadczania na sobie 17 zasad vedyjskich, poczułam jak wiele jestem warta, że mogę wszystko. Zrozumiałam też, po co jestem na świecie i jaki jest sens mojego życia. Brzmi to górnolotnie, ale tylko takimi słowami potrafię nazwać stan zaufania i zgodności jaki się we mnie wtedy zrodził. Dziś sama prowadzę te warsztaty, gdyż czuję w nich ogromny potencjał dla każdego, kto w istocie na zmiany jest gotowy.

Wcale nie wolimy wygodnej i pseudo bezpiecznej stagnacji. Jeśli tylko zaczniemy pracować z ciałem – zauważać go i co ważniejsze słuchać – poczujemy, jaka jest prawda. My po prostu w pędzie i zagubieniu we własnych schematach dla wygody odcięliśmy się od ciał, od emocji, które kiedyś w dzieciństwie były np. zakazane, albo powodem tego, że zostaliśmy ocenieni, nie przyjęci do grupy. Dlatego dla bezpieczeństwa wolimy nie dotykać tych sfer, które kiedyś przyniosły poczucie odrzucenia.Wolność zaczyna się według mnie od spotkania samego siebie w najprawdziwszej postaci. Ze swoimi słabymi i silnymi stronami, radościami i smutkami, sukcesami i porażkami.

Wolność zaczyna się w momencie akceptacji swojej inności, różnorodności, pełni (jaką jest tak białe jak i czarne). Ale my boimy się właśnie tych ciemnych zakamarków, a co gorsza o wiele bardziej boimy się własnych wyobrażań o nich – i to one tak naprawdę paraliżują nas i nie pozwalają na zrobienie kroku do przodu, w kierunku zmiany.W swojej pracy obserwuję, że gdy tylko osoba ma na tyle chęci, by poznać siebie i otwartości, by zobaczyć siebie takiego, jakim czuła się czasami niechciana lub odrzucona w dzieciństwie, zaczyna się tzw. „proces”, który prowadzi do tzw. „flow”. Bo świat to my. Wszystko co widzimy w innych jest w nas. Więc jeśli przestaniemy bać się siebie – przestaniemy też bać się świata.

10403140_646866365368798_4425188657926844266_n
To prawda. Strach często odzwierciedla się w naszej sytuacji życiowej, którą boimy się zmienić. Ostatnio da się zaobserwować trend uciekania od pracy w korporacji. Pracujesz z osobami, które zdecydowały się porzucić dobrze płatną i stabilną pracę, w której się nie odnajdywały, by robić coś zupełnie innego,  lecz wynikającego z autentycznej potrzeby serca. Jak wygląda praca z takimi ludźmi?

Tak. Ostatnie 4 lata bardzo to pokazują. Po pierwsze taka osoba musi poczuć swoje ciało. W tym bardzo pomaga mi terapia czaszkowo-krzyżowa.  Potem przychodzi etap uczenia się języka ciała – czyli umiejętnego odczytywania siebie. By mieć świadomość, że niestrawność, migreny czy zaparcia to nie tylko skutek złej diety (choć to oczywiście gra bardzo istotną rolę), ale też ma na to wpływ psychosomatyka. Zaczyna się obserwacja własnych ról i schematów jakie gramy w życiu – zazwyczaj nieświadomie np. po raz trzeci zmieniam prace i po raz trzeci trafiam na takiego samego upierdliwego współpracownika! Zmiana kolejnego miejsca nic nie zmieni, ale uświadomienie sobie jaki mechanizm stoi za tym spotkaniem jest szansą na zobaczenie własnego schematu w jakim się poruszam. To z kolei prowadzi do zrozumienia, czym jest branie odpowiedzialności za siebie, swoje emocje i życie. Ale już nie tylko książkowo i czysto teoretycznie, a wreszcie praktycznie. Bo zauważasz, że zmiana w tobie „jakimś cudem” zmienia współpracownika. Oczywiście zmienia się tylko twoja percepcja i sposób postrzegania, ale ważnym jest, że w efekcie problem znika. Uświadamianie sobie tych ról i schematów pozwala również na wgląd tego co moje, a nie tego co muszę czy powinno być.

Czy z perspektywy czasu oceniają swoją decyzję jako słuszną? A może zdarzają się powroty do poprzedniego stylu życia?

Nigdy mi się to jeszcze nie zdarzyło, by osoba, która zaznała spokoju w swoim ciele i poznała jak lekko można funkcjonować w świecie, gdy ma się odwagę podążać za swoim ciałem, intuicją – wróciła do tzw. klatki. Bo tak to nazywają moi klienci „złota klatka”. Samo wychodzenie z „korpo” to czasami długoletni proces, bo nawet po rezygnacji z pracy z takim miejscu pozostają w nas wdrukowane mechanizmy działania, nawyki i sposoby myślenia, które ograniczają. Ale praca ze sobą daje możliwość zatrzymania/zmiany i tego. A przede wszystkim zmiany w oparciu o to, co płynie z wewnętrznej potrzeby i zapomnianych niegdyś marzeń.

W pracy z ciałem dzieje się o tyle przyjemnie, że w pewnym momencie dzieją się tzw. „cuda”. Lubię patrzeć jak wielcy dyrektorzy i prezesi, w końcu przyznają rację sami przed sobą, że stały się rzeczy niemożliwe, że coś udało się ot tak – „bez morderczej pracy”, że nagle pojawił się odpowiedni człowiek do współpracy, że w domu zaczęło się dobrze układać, że jest w stanie nie stracić swojego racjonalizmu, a też korzystać ze spokoju w ciele i pozwalać na odrobinę „magii”, choć to słowo jest oczywiście na „czarnej liście”.

10616292_682159271839507_4847049105551326108_n

Prowadzisz również zajęcia dla pracowników korporacji, których pracodawcy zdecydowali się zaproponować swoim zestresowanym pracownikom sesje, zmniejszające napięcie.

Tak. Ponieważ efekty widać już po miesiącu czasu. Gdy wewnątrz firmy pojedyncze jednostki zaczynają sobie radzić z napięciami i stresem, zwiększa się ich wydajność. Ale nie przez to, że więcej pracują, tylko dlatego, że pracują efektywniej. Zestresowane i napięte ciało blokuje większość funkcji organizmu, od trawienia po racjonalne (zdrowe) i
perspektywiczne myślenie. Sesje relaksacyjne dla pracowników zespołu integrują go i dają przestrzeń na bardziej kreatywną pracę w zespole. Niejednokrotnie budując zespół, którego tak naprawdę nigdy nie było w grupie ludzi. Natomiast pojedyncze sesje TCK zdecydowanie pomagają na zebranie się w sobie pojedynczej jednostki, co przekłada się nie tylko na życie zawodowe, ale też osobiste. Co, jak wiemy, ma ogromy wpływ na jakość życia.

Powiedz proszę coś więcej na temat tego, czym jest praca z ciałem i czy wspomaga ona nasz rozwój wewnętrzny?

Praca z ciałem jest przede wszystkim samopoznaniem, odkrywaniem, zabawą. Ważne jest, by umieć w tym wszystkim zachować dystans (tzn. nie odlatywać w energie, światy i traumy) tylko stąpając twardo po ziemi wrócić do swojej lekkości bycia. Nauczyć się być obserwatorem, przestać oceniać siebie i innych i co najważniejsze DOŚWIADCZAĆ. Bo ja mogę wam tutaj mówić, pisać książki, opowiadać – przecież my to wszystko wiemy! Zmiana zaczyna się w momencie doświadczenia na sobie. Bo jedno ćwiczenie zawsze jest źródłem zupełnie innych wglądów i wartości dla każdego z uczestników warsztatów. I znów powracamy do wolności w wyrażaniu swojej inności – również w przeżywaniu. Bo to jest ok, że dla jednej osoby ćwiczenie wywoła śmiech do rozpuku, a dla innej ogromny płacz. Radość i smutek są na tej samej linii, doświadczanie jednego jest jedyną drogą do doświadczania drugiego. A że w jednym miejscu spotykają się osoby o różnych doświadczeniach, to zastać możemy taki właśnie obrazek. I to jest ok. Wszystko co czujemy jest ok. Jednak nauka tego zajmuje nam bardzo dużo czasu.

Praca z ciałem pomaga na rozwój zewnętrzny, a to jest właściwa droga do tego, by zmiany mogły zadziać się też na zewnątrz.

DSC_0294 (3)

Stosujesz również pracę z Mapą Marzeń. Na czym polega praca z tym narzędziem?

Mapa Marzeń to fantastyczne narzędzie do pracy z podświadomością. Ten kto raz spróbuje używa już regularnie. Z roku na rok coraz bardziej stając się świadomym odpowiedzialności za własne życzenia. U mnie np. nie zdawałam sobie sprawy, że wykleiłam krajobraz, który osiem miesięcy później zobaczyłam będąc na pierwszej wyprawie na Bali! Jest to niezwykle przyjemne narzędzie, które używając kodów podświadomych nastraja twój umysł na rozwiązania prowadzące do konkretnego celu. Bo to jak wiedzą wszyscy rekini biznesu jest podstawą. Wiedzieć dokąd się zmierza.

1925192_616763465045755_1442255990_n

Organizujesz również wyprawy rozwojowe na Bali. Jaki jest program takich wyjazdów?

Bardzo intensywny. Razem z Moniką i Pawłem dbamy o najdrobniejszy szczegół. Tak, by jadąc do Raju można było naprawdę ten raj poczuć i doświadczyć go na sobie. By wracając do domu mieć go w sobie. Oprócz samego zwiedzania wyspy, poznajemy tutejsze rytuały, w niektórych sami bierzemy udział, kąpiemy się pod wodospadem, spływamy pontonami po rzecze Agung, medytujemy na klifach, tańczymy w pałacach królewskich – jest ciekawie, radośnie i naprawdę inspirująco. Oczywiście wszystko można śledzić na FB albo na stronie www.wyprawanabali.com. Jeździmy na wiosnę i na jesień, żeby zamiast przeżywania przesilenia, odpowiednio się doładować i móc naprawdę żyć po swojemu.

Dziękuję za rozmowę. Życzę wielu inspiracji na dalszej drodze!

*Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum Ady.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Jeśli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
   •   polub profil fit-joga na Facebooku
   •   podejrzyj na Instagramie